Dowiedziałam się niedawno – ja, której 10 grudnia stuknie 18 lat blogowania – że większość ogłaszających się copywriterów nie umie pisać. Tłuką niestrawne teksty pod SEO, zapominając, że to ludziom te teksty mają się podobać, a nie algorytmom.

Potem dowiedziałam się jeszcze, że większość ludzi pisze grzecznie. Lub kupuje grzeczne teksty. Boją się pazura.

Nigdy tak nie pisałam.

Może dlatego czytelnicy drukowali sobie moje pierwsze blogaski o perypetiach szkolnych…

***

Opowiem Wam teraz jedną z takich szkolnych historii.

Pisanie ciekawych tekstów z pazurem zaczęłam praktykować mniej więcej wtedy, kiedy nie mogłam się zebrać do stworzenia referatu na geografię w liceum. Miał dotyczyć wycieczki do Muzeum Ziemi.

Ludzie przez cały miesiąc oddawali poważne prace z tabelami, szkicami eksponatów, trudnymi słowami.

Każda praca była identycznie profesjonalna – i śmiertelnie nudna.

Mała Noemi w śmiesznych okularkach i z warkoczem nie miała do tego głowy, więc z drżeniem, żeby nie dostać pały, oddała „kartkę z pamiętnika”. Coś w stylu: „W dniu takim a takim poszłam z koleżanką o ksywce Wiśnia do Muzeum Ziemi. Widziałyśmy to i tamto, zachwyciło mnie siamto. Bawiłam się przednio! Na pewno jeszcze się tam wybiorę”. Na trzy strony papieru kancelaryjnego, z dokładnym, emocjonalnym i szczerym opisem wrażeń. Przypadkiem Noemi kochała książki i umiała pisać, więc zrobiła to ciekawie i poprawnie językowo.

Potem Noemi przeżyła TRAUMĘ, bo musiała stanąć na środku klasy i to wszystko odczytać. Jako najlepszą pracę ze wszystkich.

***

Wiecie co, to się sprawdza w życiu. Także biznesowym.

Twój klient jest jak ta biedna nauczycielka geografii, która zadała identyczną pracę semestralną całemu rocznikowi (a było nas dużo klas) i musiała się przedzierać przez 100 czy 200 identycznych referatów.

Zrób to inaczej.

Zrób to autentycznie.

Ciekawie.

Wyróżnij się.

Nie bój się trochę pazura czy po prostu Ciebie. To w ten sposób kupisz swojego klienta. A nawet jeśli nie kupisz, to Cię zapamięta jako osobę, która zapewniła mu trochę przyjemnych wrażeń.

Czołowy polski influencer, Jason Hunt, zawsze powtarza na swoich szkoleniach z tworzenia do sieci, że ludzie w Internecie szukają wiedzy, rozrywki, inspiracji, osobistych opinii – ale przede wszystkim EMOCJI. Daj im je na swojej stronie. Suche fakty zostaw Wikipedii.

I jeszcze jedno a propos, dla copywriterów:

najpierw napisz ciekawy tekst dla ludzi,
a potem dyskretnie popraw go pod SEO!

Czemu? Bo Twoim celem nie jest napisanie tekstu, który inni znajdą w wyszukiwarce. To jest środek do celu. Twoim celem jest napisanie tekstu, który spełni swoje założenia i sprzeda Ciebie, produkt albo ideę. Czyli ktoś musi go… przeczytać.

***

PS. Fioletowa krowa to oczywiście tytuł znanej książeczki o marketingu. Mała, a praktyczna. Jeśli nie znasz, zajrzyj do niej koniecznie!