W latach 2011-2015 prowadziłam z sukcesem niszowego bloga. Eksperymentowałam przy nim ze wszystkim, co może wiązać się z blogowaniem: motywy, firmy hostingowe, wtyczki, słowa kluczowe, pozycjonowanie, opcje zarobkowe, styl prowadzenia. Ciągle coś zmieniałam, ucząc się sztuki prowadzenia bloga i poszukując swojego stylu. Jedno było niezmienne. Cały czas publikowałam wartościowe artykuły, które stały się ważnym punktem odniesienia dla mojej grupy docelowej i kreowały opinie.

Osiągałam wtedy statystyki rzędu 5 tysięcy unikalnych użytkowników (UU) miesięcznie. Ponieważ przewyższało to liczbę moich odbiorców z grupy docelowej (jak mówiłam, był to blog niszowy), wyniki były dla mnie bardzo satysfakcjonujące.

Po kilku latach przestałam aktualizować tego bloga, ale cała treść dalej była dostępna w sieci oraz w publikacjach książkowych. Wtyczki SEO były dalej uzupełnione, linki do serwisu działały, marka procentowała.

Wiosną 2019 roku, kiedy postanowiłam ostatecznie wyłączyć swoją stronę, statystyki rejestrowały 10-12 tysięcy UU miesięcznie. Ponad dwukrotnie więcej niż kiedy publikowałam regularnie!

Nieco wcześniej przypadkiem zobaczyłam link do mojego bloga w fachowym artykule na temat, który poruszałam najintensywniej. Jeśli czytelnik specjalistki chciał się dowiedzieć czegoś więcej – mógł znaleźć tę wiedzę u mnie. Mimo upływu lat i pewnego zdezaktualizowania się informacji, nadal byłam polecana jako jedno z najrzetelniejszych i najobszerniejszych źródeł.

Co z tego wynika dla Ciebie?

Jeśli raz zainwestujesz w swoją markę i obecność w sieci, wypozycjonujesz się dobrze i zostaniesz zapamiętany – będzie to procentowało nawet kiedy zaprzestaniesz intensywnych działań promocyjnych.

Innymi słowy: nie musisz stale aktualizować swojej strony, publikując kolejne teksty tak długo, jak tylko będzie istniała Twoja firma. Możesz przez jakiś czas ostro dociskać gazu, inwestując w moją pomoc przy publikacjach, a potem zrezygnować – i Twój biznes nie umrze. Wartościowa, ponadczasowa treść obroni się sama.

Oczywiście lepiej jest utrzymać tempo aktualizacji – Google lubi regularnie dokarmiane strony i wyświetla je wyżej w wynikach wyszukiwania. Dlatego właśnie warto mieć bloga zamiast strony statycznej, na której zmieniasz tylko ceny i dane kontaktowe.

Jeśli jednak masz ograniczony budżet albo wiesz, że za jakiś czas Twoją uwagę pochłonie coś innego – inwestuj w artykuły na blogu. Wartościowe, ciekawe, dobrze wypozycjonowane. Angażujące społeczność. 

Traktuj teksty na blogu jak swoich pracowników, którzy będą przyciągali klientów na Twoją stronę i sprzedawali Ciebie jako eksperta, a Twoje produkty lub usługi – jako rozwiązanie ich problemów.

Tak zrobiła choćby Ola Budzyńska, znana lepiej jako Pani Swojego Czasu: kiedyś, gdy zaczynała budować swoje imperium, dawała mnóstwo wiedzy za darmo, publikując regularnie – i często – nowe wpisy na swoim blogu. Teraz tak naprawdę trudno ją nazwać blogerką, artykuły u niej pojawiają się rzadko (ile można pisać o zarządzaniu sobą w czasie?), za to intensywnie sprzedaje kursy online i produkty fizyczne. Klientek jej nie ubywa, wręcz przeciwnie.

Jest jeszcze jedna fajna sprawa. Jeśli masz bazy klientów (fanów, obserwujących i oczywiście subskrybentów), to nie musisz się już bać, że jeśli przestaniesz publikować, oni o Tobie zapomną. To było aktualne, kiedy mieliśmy zakładki w przeglądarce i z nich wchodziliśmy na strony. Wtedy rzeczywiście przejściowy brak aktualizacji powodował ogromny i trwały odpływ czytelników. Teraz wystarczy się przypomnieć w mediach społecznościowych i na newsletterze, a ludzie do Ciebie powrócą. Jason Hunt mówi o nich jako o „uśpionej społeczności”.

W czym Wirtualna Asystentka może Ci pomóc przy prowadzeniu bloga?

Research. Mogę pozbierać informacje do Twojego wpisu w sieci.

Ghostwriting. Mogę ubrać Twoje myśli w słowa, jeżeli lepiej idzie Ci mówienie, o czym miałby być tekst, niż jego spisanie.

Transkrypcja. Mogę spisać Twoje słowa z nagrania, jeśli lubisz pracę z dyktafonem.

Redakcja. Mogę sprawić, że ludzie będą czytali Twój artykuł z zainteresowaniem i przyjemnością.

Korekta. Mogę poprawić błędy językowe i literówki.

SEO. Mogę uzupełnić ustawienia wtyczki SEO (polecam Yoast) i tak zredagować tekst, żeby się lepiej pozycjonował w sieci.

Kategorie i tagi. Mogę je uzupełnić za Ciebie, dzięki czemu ludziom będzie łatwiej znaleźć tekst w sieci i na Twojej stronie.

Grafika. Mogę znaleźć i dodać zdjęcie stockowe, które zilustruje wpis, albo stworzyć spójny system zindywidualizowanych grafik w Canvie.

Publikacja. Mogę zrobić „klik” i wysłać Twój tekst w świat.

Media społecznościowe & Newsletter. Mogę zawiadomić Twoich fanów, obserwatorów i subskrybentów o nowym wpisie.

Innymi słowy – odciążę Cię w dużym stopniu, zostawiając Ci samą pracę koncepcyjną i twórczą.

Oferuję również audyt już prowadzonego bloga.

Dlaczego masz zaufać właśnie mnie?

Bloguję od 2001 roku. Wiem, co się sprawdza, a co nie. Śledzę trendy. Ukończyłam prestiżowe szkolenie „Ojca Blogosfery” Jasona Hunta, Masterclass: Bloger w wersji Premium, przerabiając je (na razie) trzykrotnie, robiąc obszerne notatki i za każdym razem odkrywając coś nowego. Uczestniczę w konferencjach blogowych (Blog Forum Gdańsk, Influencer Live Poznań i Środa Dzień Bloga). Jestem fachowcem z pasją, co po osiemnastu latach robienia z grubsza tego samego jest dość rzadkim połączeniem.

Noemi Szymula

Wirtualna Asystentka dla ekspertek pragnących mocnej marki online

Odciążam przedsiębiorcze osoby, wykonując prace, które mogą komuś delegować. Moją mocną stroną jest słowo pisane - robię transkrypcje, redakcje, piszę artykuły i dodaję je na blogi. Obsługuję media społecznościowe. Mam kilka lat doświadczenia w e-commerce. Dobrze znam specyfikę biznesów online, zwłaszcza opartych na marce osobistej ekspertki.