Kiedy obserwuję, jak różne marki radzą sobie w mediach społecznościowych, zauważam tendencję do traktowania wszystkich kanałów – Instagrama, Facebooka, Twittera etc. – jak klonów swojego ulubionego miejsca. Sprzyjają temu programy do automatyzacji typu IFTTT oraz nasze lenistwo.

Tym ostatnim sama niekiedy grzeszę na swoim koncie, ale umówmy się, że dzisiaj porozmawiamy o standardach. Czyli jak robić to dobrze – tak aby nasi klienci byli szczęśliwi.

Omówię teraz trzy najczęstsze błędy twórców treści do mediów społecznościowych. Zobacz, czy je nieświadomie powielasz na swoim koncie!

Publikowanie tej samej grafiki co na Facebooku

Profesjonaliści tworzą grafiki w kilku formatach dopasowanych do wymogów poszczególnych serwisów.

To ważne. O ile kwadratowa grafika z Instagrama ładnie wyświetli się na Facebooku, o tyle prostokątna grafika z Facebooka – już niekoniecznie. Instagram obetnie boki poziomemu prostokątowi, prawdopodobnie psując Ci zamysł kompozycyjny lub nawet ucinając fragment tekstu lub logo. Nie warto, czyż nie?

Canva Pro umożliwia szybką zmianę formatu grafiki, więc nie ma co narzekać – trzeba klikać. A jeśli wolisz oszczędzić te 50 zł miesięcznie, wystarczy że stworzysz sobie dwa różne szablony grafik – na Instagrama i na Facebooka – i będziesz podmieniać treści. Mnie stworzenie dwóch grafik dla klientek na bazie przygotowanych wcześniej szablonów zajmuje około 3 do 8 minut.

Lekceważenie hashtagów

Hashtagi to potęga na Instagramie. Umożliwiają dotarcie do nowych odbiorców, szczególnie jeśli ktoś doda hashtag do obserwowanych albo kliknie w niego pod ciekawym wpisem, aby znaleźć podobne treści. To właśnie dzięki hashtagom użytkownicy Instagrama surfują po portalu! Dlatego nie można ich lekceważyć.

Dziwi mnie, kiedy marka ma pięć hashtagów na krzyż, mimo że może ich zamieścić do 30. (Nie, wykorzystanie limitu nie obniża zasięgów – wręcz przeciwnie!). Jestem w szoku, kiedy social media ninja nie dopisze ani jednego hashtaga do postu. A i takie rzeczy widywałam…

Dodawanie linków na Instagramie

Ludzie nieświadomi funkcjonalności Instagrama dodają linki w treści wpisu (jak na fanpejdżu) i myślą, że… że ktoś je przepisze? Serio? Bo przecież nie w to, że ktoś je kliknie – ponieważ linki we wpisach na Instagramie nie są klikalne.

Jeśli chcesz więc udostępnić link – zachęć we wpisie do kliknięcia w bio. W bio możesz dać jeden klikalny link, którym może być Twój najnowszy artykuł, podcast lub film na YouTube.

A co, jeśli chcesz udostępnić więcej linków? Z pomocą przychodzą Ci takie aplikacje jak Linktree lub Taplink. Możesz w nich udostępnić więcej linków, a w bio zamieścić link do zbioru swoich odnośników. Pamiętaj tylko, by stale go aktualizować!

Gdy zbierzesz 10 000 obserwujących, odblokuje Ci się funkcja dodawania linków w Stories. Z niej również warto korzystać. Ale o Stories opowiem Ci innym razem 🙂

***

A Ty jakie błędy twórców na Instagramie uważasz za najgorsze?